• pl
  • en
  • ch
Martylipp@hotmail.com
WORLD Powrót akordeonu
Jesli pomyślimy o miechu akordeonu, jako o XIX wiecznym odpowiedniku wzmacniacza Marshall'a, możemy sobie wyobrazić dlaczego ten instrument rozpowszechnił się opanowując muzykę ludową jednego kraju za drugimRodowód akordeonu wywodzi się ze starożytnych Chin, jednak jego nazwa została opatentowana w Paryżu w 1829 przez weneckiego lutnika, pomimo tego, że niemiecki rzemieślnik kilka lat wcześniej stworzył instrument bardziej podobny do współczesnego akordeonu. Do końca wieku fabryki produkowały tak duże ilości akordeonów, że zastanawiano się czy ten instrument nie zastąpi muzyki tradycyjnej. Jednak jednak zajął swoje miejsce obok innych instrumentów, by stać się centrum wielu kompozycji. Kiedy imigranci przybywali do Ameryk, przywozili swoje miechy ze sobą od Argentyny do Cape Breton. W XX wieku popularność akordeonu rosła i spadała. Podobnie jak tradycje, których był częścią, akordeon został uznany jako staromodny. Jaki inny instrument miał fan club nazwany Closet Accordion Players of America? Wraz z ponownym odkryciem muzyki etnicznej i regionalnej, akordeon odzyskuje uznanie. Niedawno wydane płyty wskazują, że jest on artystycznie, przynajmniej, w dobrych rękach. Motion Trio z Polski składa się z trzech akordeonistów z wykształceniem muzycznym, którzy podczas studiów na Krakowskiej Akademii Muzycznej grali także na ulicy. W opisie ich płyty "Pictures From the Street" (Indigo), lider Janusz Wojtarowicz, stwierdza: "Tradycjonaliści akordeonu nie mają już nowych pomysłów. Naszym celem jest wydobycie z akordeonu dźwięków, których nikt jeszcze nie słyszał". Wojtarowicz mówi, że Trio chce "otworzyć drzwi sal koncertowych dla akordeonu, by uczynić jego obecność tak naturalną jak skrzypiec, czy fortepianu". Pomimo tego, że mówią o eksperymentach i muzyce klasycznej, utwory na "Pictures" są rytmicznym i zabawnym produktem ubocznym ich doświadczeń z grania na ulicy. Wojtarowicz powiedział, że granie na ulicy "było wielką przygodą ... ulica wiele nas nauczyła: stylu, umiejętności radzenia sobie z przeciwnościami, walczenia o swoje". Ich płyta, jak mówi "jest opowieścią o miejscach, ludziach, a przede wszystkim o emocjach podczas grania na ulicy". Kolejna niespodzianka w Stanach to album słabo znanej, akordeonowej muzyki z Argentyny zwanej chamamé. W przeciwieństwie do argentyńskiego tango, chamamé jest muzyką o nieakcentowanej mierze taktu, typową dla wiejskich obszarów północnego wschodu kraju. Grana przez Chango Spasiuk na jego "Tarefero de Mis Pagos" (Piranha), surowe chamamé jest eleganckie i ulotne. Spasiuk gra z wigorem rytmy na sześć ósmych tak jakby grał dla tańczących par. Wykonuje także utwory ze zmiennym rytmem i dynamiką jak kompozycje klasyczne. Mówi, że chamamé kwitnie na północnym wschodzie Argentyny, jednak nigdy nie było uważane za tak prestiżowe jak tango. "Choć to nie jest moim celem, czuję się szczęśliwy kiedy mogę słyszeć tę muzykę w miejscach, w których dotąd nikt nie spodziewałby się usłyszeć chamamé." Akordeon od dawna jest elementem tradycyjnej muzyki irlandzkiej. Akordeonistka Sharon Shannon otworzyła scenę muzyczną na pozostałe kultury celtyckie i nie tylko. Jej debiut Eponymous 1991 był najlepiej sprzedającą się płytą z tradycyjną muzyką irlandzką, choć zawierała także dźwięki rodem z Portugalii i kraju Cajun. Dwie ostatnie płyty Shannon w stylu Nashville, łączą tradycyjne utwory irlandzkie z amerykańskim country. Wytwórnia Compass wznowiła płytę "Spellbound" - retrospekcję wcześniejszej kariery Shannon, w której ujawnia się jej urocze najazdy poza muzykę irlandzką oraz porywające skoczne irlandzkie tańce. Obecnie, technologia cyfrowa przyćmiewa nawet wpływ gitary elektrycznej na muzykę popularną, jednak sprawność oraz emocjonalna nośność gry takich artystów upewnia, że usłyszymy jeszcze kilka zwrotek przed ostatnią codą akordeonu.