• pl
  • en
  • ch
Dominika Cosic
Recenzja koncertu MT w brukselskim "Flagey" Dominiki Ćiosić - Korespondentki "Wprost" z Brukseli.
Polska to nie tylko wierzby płaczące, bociany, Chopin i wozy drabiniaste. To także oryginalne i nowoczesne zespoły jak np. krakowskie Motion Trio i nauka na najwyższym światowym poziomie. W ostatnich dniach takie swoje oblicze nasz kraj pokazał w Brukseli. Oby częściej. Nie mam nic przeciwko swojskości i ludyczności, to też ważny element polskości i nie ma co się tego wypierać. Ale promocja Polski zagranicą nie może się tylko na tym opierać, bo grozić to będzie powstaniem wyobrażenia naszego kraju jak skansenu, rodem z zamierzchłych czasów. Coraz więcej ludzi to rozumie i pokazując Zachodowi (Wschodowi też), nie idzie po sztampie. W ten nurt wpisuje się np. inicjatywa euposła, Ryszarda Czarneckiego, który w Parlamencie Europejskim postanowił zaprezentować dokonania Międzynarodowego Centrum Mowy i Słuchu. Było to swoją drogą wydarzenie towarzyskie roku, bo po raz pierwszy od dawna na jednej, niewielkiej przestrzeni spotkali się profesorowie Bronisław Geremek i Maciej Giertych, na codzień schodzący sobie z dróg. Przez trzy dni chętni mogli poddać się badaniom słuchu i wzroku, co akurat w przypadku polityków ma podwójne znaczenie. "Całe nieszczęście ludzi bierze się stąd, że nie mówią jednym językiem" pisał Camus. Ba, nawet jeśli mówią to się wzajemnie nie słyszą i nie chcą słyszeć. Warto było zobaczyć miny niektórych zagranicznych gości ekspozycji, zdumionych faktem, że w Polsce są ośrodki medyczne i naukowe na najwyższym światowym poziomie. Więcej takich projektów, a może niektórzy obywatele świata zachodniego przestaną się pytać, czy u nas też są telefony komórkowe, pralki i komputery. A wieczorem, we Flagey Małopolska pokazała swoje muzyczne oblicze. I chwalić Boga organizatorom nie przyszło do głowy, by zaprosić rodzime podróbki Britney Spears czy innych Spice Girls. Zaproszono natomiast trzech, młodych zdolnych akordeonistów, czyli Motion Trio. Byłam pół roku temu na ich koncercie w Aalst, cały miejscowy dom kultury pełen był tubylców, oczekujących muzyczki pod stołowe wino i bagietkę. A tu wielkie zaskoczenie. Bo panowie z Motion Trio nie mają nic wspólnego ze stereotypową muzyką na akordeony. Nowoczesne, ale nieudziwnione na siłę brzmienie, odwołania do klasyki (świetne wykonanie Orawy Wojciecha Kilara), mnóstwo własnych pomysłów i pełen profesjonalizm (krakowska Akademia Muzyczna!) plus muzyczne i słowne poczucie humoru....Nic dziwnego, że było kilka owacji na stojąco. W taki sposób powinniśmy częściej się pokazywać zagranicą. Stawiając na oryginalność i świeżość a nie na cepelię i żałosne imitacje zagranicznych gwiazdeczek. Tylko dzięki temu może udać się przełamać zły stereotyp