• pl
  • en
  • ch
arch
Motion Trio wystąpi na dziedzińcu CK Zamek 22 lipca o godz. 21.30
- Drwią z przyzwyczajeń i tradycyjnego sposobu gry na akordeonie - pisał o Motion Trio "Le Monde". - Nie ma dużo literatury na akordeon - tłumaczy Janusz Wojtarowicz, założyciel zespołu. - Dlatego wykorzystujemy różnorodne utwory, które naszym zdaniem "brzmią". Nowatorzy zagrają dziś w Poznaniu - Miałem okazję słuchać Motion Trio kilka razy zarówno w Polsce, jak i za granicą. To wyjątkowe trio akordeonowe. Działalność grupy jest warta wsparcia, nie tylko z powodu jej wyjątkowego charakteru, ale także ze względu na wysoki poziom artystyczny muzyków - mówił o zespole Krzysztof Penderecki. I jest on jednym z wielu uznanych artystów, którzy dostrzegają walory tej niezwykłej grupy. Tomasz Stańko wyznał, że po jednej "naprawdę krótkiej próbie jest nimi zafascynowany", natomiast Michał Urbaniak stwierdził, że muzycy "spodobali mu się od pierwszego momentu". Wszystko zaczęło się w 1996 r. Wywodzący się z krakowskiej Akademii Muzycznej Janusz Wojtarowicz postanowił założyć zespół. Do współpracy zaprosił dwójkę innych, znakomicie wykształconych kolegów z uczelni - Pawła Baranka i Marcina Gałażyna. Każdy z muzyków wniósł do zespołu swoje pozaklasyczne inspiracje, m.in. jazzowe, flamenco czy muzyką latino. W ciągu 13-letniej kariery artyści wykształcili swój własny, nieprzeciętny styl. Styl, który wymyka się konkretnej klasyfikacji. Dzisiaj muzycy mają na swoim koncie wiele nagród i mówią o sobie, że "w podobnym stopniu pasjonuje nas heavy metal, co jazz i muzyka współczesna". Różnorodność ich zainteresowań potwierdza fakt, że grupa współpracowała z artystami, których, jak się wydaje, nic stylistycznie nie łączy, m.in. z Wojciechem Kilarem, Krzesimirem Dębskim, Bobbym McFerrinem czy Michaelem Nymanem - autorem muzyki do filmu "Fortepian". A jednak z każdym z twórców zespół bez problemu znalazł wspólny język. Artyści przypadli do gustu także prasie muzycznej na całym świecie. Zagraniczne gazety chwaliły ich kreatywność i brzmienie. Francuski "Le Monde" napisał: "Trio polskich akordeonistów drwi z wszelkich przyzwyczajeń i tradycyjnego sposobu gry na akordeonie, przenosząc instrument w przyszłość". Z kolei na międzynarodowej stronie internetowej "All About Jazz" można było przeczytać: "Nigdy nie słyszeliście takiej gry na akordeonie". Jaka jest ta gra? Niedająca się zaszufladkować. Bo muzycy nie szukają tradycyjnego brzmienia, tylko wydobywają z instrumentów dźwięki, których nikt dotychczas nie słyszał. - Gramy na akordeonach akustycznych - mówi Wojtarowicz. - Przerabiamy instrument i jego oblicza. Dzisiaj akordeon ewoluuje - jego brzmienie jest coraz częściej wykorzystywane w muzyce rockowej czy muzyce poważnej. Wypadkową tych dokonań jest działalność Motion Trio - wyjaśnia. Narzędziem pracy muzyków stała się nieograniczona wyobraźnia. To ona podsuwa nowatorskie pomysły - dzięki niej zespół potrafi brzmieć jak orkiestra, a oprócz tego "cytować dźwięki swojego pokolenia od techno do gameboy" - jak napisała frankfurcka "Allgemeine Zeitung". - Nie ma dużo literatury na akordeon - tłumaczy Wojtarowicz. - Dlatego wykorzystujemy różnorodne utwory, które naszym zdaniem "brzmią". Bazujemy na swoich produkcjach i uzupełniamy je o nowe dokonania - dodaje. Ale kiedy trzeba, muzycy potrafią wrócić do korzeni klasycznych. Podczas zeszłorocznego debiutu w nowojorskiej Carnegie Hall trio zaprezentowało m.in. kompozycje Pendereckiego, Wojciecha Kilara, Henryka Mikołaja Góreckiego czy Pawła Szymańskiego. Natomiast dzisiaj w Poznaniu artyści zaprezentują repertuar złożony głównie z własnych kompozycji, choć nie zabraknie też utworów Michaela Nymana. Czego można się spodziewać? - Jak zwykle będzie to koncert dla ludzi myślących. Ci, którzy nas znają, rozumieją, co gramy i w jakim kierunku estetycznym idziemy - wyjaśnia lider zespołu. A po chwili dodaje - Bardzo nam miło, że wystąpimy w Zamku. Z tego, co wiemy, na dziedzińcu odbywają się naprawdę fajne koncerty. Do tej pory byliśmy w Poznaniu chyba tylko raz. Rzadko tu gramy i muszę przyznać, że w kontekście naszej 13-letniej kariery to jakieś dziwactwo.