• pl
  • en
  • ch
Beate König
Altenhof. Kiedy występuje Motion Trio, akordeon w rękach trzech wirtuozów staje się zabawką.
Od połowy koncertu w Kuhhaus w Altenhof olśniewającymi obrazami dźwięków własnych kompozycji i interpretacji Chopina polscy muzycy porwali do owacji na stojąco i okrzyków z prośbą o „bis”.Dwa akordeony guzikowe i jednej klawiszowy, trzy szlachetne instrumenty Pigini, w dłoniach Marcina Gałażyna, Janusza Wojtarowicza i Pawła Baranka stają się akustycznymi multinarzędziami: Gałażyn operuje miechem od przodu i od tyłu, jakby to był kachon, z krawędzi wydobywa trzaski, poprzez dmuchanie w miech wyzwala nawałnicę. Uderzenie Wojtarowicza bez ciśnienia powietrza wyzwala terkot dobrze naoliwionej maszyny krawieckiej. Baranek wyczarowuje spod palców spadające perełki deszczu. Tony pozbawione wibracji, wytwarzane klasycznie przez naciśnięcie klawisza lub guzika są eliksirem dla ucha. Ale również i w tym przypadku trio chcąc eksperymentować egzekwuje maksimum możliwości dźwiękowych: potęgę organów, średniowieczne brzmienie liry korbowej, dudy, skrecz, dla Motion Trio wszystko jest możliwe. Środek pomocniczy dla efektów dźwiękowych techno: mikrofon, który dzięki uderzeniom ręki nadaje utworowi „DJ Chicken” odpowiedni rytm.Chopin pośród nowoczesnych krajobrazów brzmienia dobrze przemyślanego programu działa organicznie jak przeciwległy biegun: uduchowione trio wydobywa z instrumentów melancholię i snujące się bezkresy, osadzając melodie w przestrzeni i czasie. Interpretacja walca F-Dur, opus 34 nr 3 Wojtarowicza działa niczym kuracja odmładzająca. Z podkładem w rytmie bossa nova utwór wibruje z nowym natężeniem. Zaś na burze oklasków trzej muzycy reagują z minami zdradzającymi zadowolenie i zaskoczenie, jak gdyby chcieli powiedzieć: „Wszak to tylko muzyka!”.