• pl
  • en
  • ch
Od 15 lat walczą, by akordeon traktowany był na równi z innymi instrumentami.

Ich koncerty elektryzują publiczność na całym świecie. Potrafią zagrać wszystko i wszędzie. A styl, który wypracowali przez te lata, jest jedyny i niepowtarzalny.

Motion Trio tworzą: Janusz Wojtarowicz, Paweł Baranek i Marcin Gałażyn. Trzech wyjątkowych artystów, którzy czerpią radość ze wspólnego muzykowania. Zespół, który rozumie się bez słów. Zasłynęli tym, że bawią się brzmieniem, eksperymentują z akordeonem. Efekt tych eksperymentów jest jednak za każdym razem nie tylko zaskakujący, ale też po prostu przyjemny i to właśnie odróżnia ich od wielu poszukujących artystów, dla których ta przyjemność jest już znacznie mniej istotna. Motion Trio gra i tworzy przede wszystkim z myślą o swoich odbiorcach, bo jak podkreśla Janusz, lider zespołu: "Wszystko, co powstało na świecie, musi mieć jakiś element użytkowy, nawet awangarda. Po co tworzyć przedstawienia, którymi zachwyca się trójka nadętych krytyków. Nienawidzę designerskich ciuchów, w których nie da się chodzić. Nie lubię poezji, z której nic nie rozumiem. Nie lubię muzyki, której się na da słuchać".

Tylko nie disco polo

Wiele razy zastanawiałam się, na czym polega fenomen Motion Trio i właściwie za każdym razem znajduję inną odpowiedź: na pewno oryginalność, na pewno łatwość nawiązywania kontaktu z publicznością, no i oczywiście niesłychane opanowanie instrumentu. Oprócz własnych kompozycji grają również utwory rozmaitych twórców w aranżacjach Janusza Wojtarowicza. Jednak nie wszystko według nich da się zagrać na akordeonie z sensem. Nie grają jazzu, bo mówią, że to zupełnie inna szkoła. Przyznają, że nie byliby w stanie grać disco polo. Wpisują się w - jak to określają - "drogę klasycznego grania z elementami wyszukiwania". Dążą do tego, by akordeonista był postrzegany również jako artysta.

Misjonarze akordeonu

Ich działalność zmieniła wielu zagorzałych przeciwników akordeonu w fanów tego instrumentu. Zdarza się, że ludzie piszą do nich w listach: "Do czasu, kiedy nie usłyszałem Motion Trio, uważałem akordeon za największe nieporozumienie w świecie muzyki." Ich misja nie jest łatwa, bo akordeon jest instrumentem wyjątkowo postponowanym. "Wciąż panuje przekonanie, że ktoś, kto gra na akordeonie na pewno jest kabareciarzem albo błaznem" - mówi Janusz. I dodaje z uśmiechem, że lepiej już być nazywanym czarodziejem, bo to brzmi bardziej "filmowo". Na szczęście niska kondycja akordeonu powoli odchodzi w niepamięć. Motion Trio intensywnie nad tym pracuje. Muzycy twierdzą jednak, że są dopiero pośrodku drogi.

Ulica na start

Wielu artystów przyznaje się dziś do grania na ulicy, bo na scenie jest teraz modny luz, więc wypada mieć w swoim dossier taki właśnie epizod. Janusz i Marcin grali "na streecie" w czasach, kiedy był to dla wielu - jak wspominają - "wielki obciach". Granie na ulicy uważają z perspektywy czasu za doświadczenie, które daje dużo swobody na scenie, ale też w negocjacjach. Podkreślają, że nie jest to pomysł na całe życie, ale na start jak najbardziej. A od samego człowieka zależy, czy będzie na tej ulicy grał wiecznie, czy pójdzie dalej.

Podział ról

Artystom Motion Trio udało się przez te 15 lat wytrwać i zachować najcenniejsze dla zespołu wartości: siebie, przyjaźń i poczucie odpowiedzialności. Nie potrzebują sztabu menedżerów. O ich interesy dba żona Janusza, Anna.

To ona ustala wszystkie niezbędne szczegóły z organizatorami wielu międzynarodowych festiwali, na które Motion Trio jest regularnie zapraszane. Natomiast żona Marcina, Joanna, projektuje okładki płyt zespołu. Doskonale oddając przy tym ich charakter. Można powiedzieć, że wszystko zostaje w rodzinie.

Michael Nyman & Motion Trio

Mają na swoim koncie współpracę z wybitnymi artystami i zespołami: Krzysztofem Pendereckim, Henrykiem Mikołajem Góreckim, Wojciechem Kilarem, Bobbym McFerrinem, Krzesimirem Dębskim, Martą Ptaszyńską, Trilokiem Gurtu, Michałem Urbaniakiem, Tomaszem Stańko, Leszkiem Możdżerem, Józefem Skrzekiem, WDR Rundfunkorchester Köln, Deutsches Filmorchester Babelsberg, Sinfoniettą Rigą, Sinfoniettą Cracovią, Rio de Janeiro Orquestrą do Teatro Municipal, Orkiestrą Kameralną "Aukso", Orkiestrą Filharmonii Łódzkiej, Hanseatica Chamber Orchestra (Gdańsk), Ensemble "Kontraste" (Nürnberg), Elbląską Orkiestrą Kameralną. Szczególnym sentymentem darzą znajomość z Michaelem Nymanem, której owocem jest też wspólna płyta. Artyści zauważają, że z muzyką Michaela jest tak jak z akordeonem: w wielu kręgach jest niedoceniany. Muzycy filmowi uważają, że jego twórczość jest za trudna, natomiast klasyczni - że zbyt łatwa. Podobieństwa można też odnaleźć pomiędzy artystyczną pozycją twórcy muzyki do "Fortepianu" a problemem z zaklasyfikowaniem twórczości Motion Trio. Janusz żartuje: "Klasycy mówią: »Bardzo fajny zespół, świetny technicznie, wirtuozi, ale...«. Jazzmani: »Oni nie grają jazzu«. Popowcy: » A co to jest Motion Trio?«. Podobnie jest z Michaelem. Klasycy: wymyślił jakieś minimal music, ale do romantyzmu to się to ma... itd.".

1000 słuchaczy, 3 mikrofony

Zespół ma na swoim koncie już siedem albumów: "Pictures From The Street", "Live in Vienna", "Play-Station", "Metropolis", "Michael Nyman & Motion Trio", "Chopin", "Brahms and Liszt and...". Ich ostatnie projekty to nagrania live. Album z kompozycjami Fryderyka Chopina został płytą roku według "Hi-Fi i Muzyka" - czasopisma audiofila i melomana. Zresztą całkowicie zasłużenie, bo nie przypominam sobie drugiej tak ciekawej propozycji w Roku Chopinowskim. Preludium e-moll op. 28 nr 4 zaaranżowane jak bossa nova to według mnie pozycja obowiązkowa dla wszystkich, którym wydawało się, że z Chopinem nie da się już nic odkrywczego zrobić, nie przekraczając przy tym niebezpiecznej granicy, za którą szkodzi się oryginałowi. Chapeau bas! Najnowszy album też został nagrany na żywo podczas festiwalu "Szalone Dni Muzyki" we Francji. Muzycy chcą teraz nagrywać tylko na żywo, co w zupełności popieram, bo żadne studyjne nagranie nie odda nastroju, napięcia, emocji utrwalonych podczas rejestracji live. Do takich nagrań trzeba mieć dużą odwagę, ale artystom z zespołu Motion Trio jej nie brakuje. Do płyty "Brahms and Liszt and..." przewertowali wszystkie: "Tańce Węgierskie" Brahmsa. Wybrali cztery, bo tylko one świetnie brzmią na akordeonie. Na płycie znalazła się też kompozycja Pawła Baranka i Janusza Wojtarowicza. Artyści nagrali tę płytę w obecności tysiąca słuchaczy, przykładając jedynie trzy mikrofony do swoich akordeonów, efekt jest zaś dużo ciekawszy niż niejedno wycyzelowane studyjne nagranie.

Na finał charytatywnie

Koncertem w Teatrze im. J. Słowackiego w Krakowie Motion Trio zakończyło pod koniec listopada obchody swego 15-lecia, zaczęte w lutym recitalami w Operze Krakowskiej z udziałem Leszka Możdżera, powtórzonymi w Łodzi i Warszawie. Listopadowy koncert okazał się wyjątkowym przeżyciem artystycznym, ale też charytatywny cel wieczoru był niebłahy. Wszystkie pieniądze zebrane podczas koncertu artyści przeznaczyli dla Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych i Słabowidzących, działającego przy ul. Tynieckiej 6 w Krakowie, który to mocno ucierpiał podczas ostatniej powodzi. "Po 15 latach działalności nie chcemy już myśleć jedynie o sobie i własnym rozwoju, który, rzecz jasna, daje nam wiele satysfakcji. Teraz, wzorem innych artystów, chcemy też czerpać ją z pomocy innym" - powiedział lider tria Janusz Wojtarowicz. W krakowskim teatrze Motion Trio zaprezentowało repertuar, który był przekrojem przez cały dorobek artystyczny zespołu. Każdy kolejny utwór publiczność nagradzała niesłychanie entuzjastycznie. Muzycy grali przez dwie godziny bez przerwy, a publiczność i tak prosiła o więcej, stąd liczne bisy i owacja na stojąco. Występy Motion Trio to ogromna dawka pozytywnych wibracji, które pozostają w sercach publiczności jeszcze na długo po koncercie. "My po prostu dajemy swoją energię i odbieramy ją od publiczności. Wzajemnie się napędzamy z ludźmi, którzy nas słuchają" - tłumaczy Paweł Baranek.

To był doskonały kolejny rok w karierze trzech krakowskich akordeonistów, którzy stali się formacją na światowym poziomie. Pozostaje tylko życzyć im następnych - przynajmniej 15 - tak udanych sezonów artystycznych.

Autorka jest pracownikiem RMF Classic